RSS
29.10.2008 | W prasie | Senat | źródło: Nasz Dziennik

Borusewicz nie chce Religi w Senacie

Marszałek Bogdan Borusewicz podważa decyzję prezydenta o upoważnieniu posła Zbigniewa Religi do przedstawienia w Senacie projektu uchwały w sprawie referendum na temat reformy ochrony zdrowia

Walka między opozycją a Platformą Obywatelską w związku z kształtem reformy służby zdrowia zamieniła się w spór o obecność w Senacie posła PiS Zbigniewa Religi. Bogdan Borusewicz, marszałek Senatu, uważa, że nie powinien on występować w wyższej izbie parlamentu jako przedstawiciel prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Opozycja nie kryje oburzenia, argumentując, że jest to pierwszy przypadek, kiedy marszałek Senatu podważa kompetencje prezydenta.

Spór toczy się o to, że poseł Religa został upoważniony przez prezydenta Kaczyńskiego do przedstawienia w Senacie projektu uchwały wyrażającej zgodę na przeprowadzenie referendum w sprawie reformy ochrony zdrowia. Jednak, jak się mogliśmy przekonać, postać byłego ministra zdrowia w rządzie PiS i wybitnego kardiochirurga wzbudziła zaniepokojenie parlamentarzystów PO, a marszałek Borusewicz powiedział, że nie widzi miejsca dla posła Religi na senackiej mównicy.

„Wydawało się, że sprawa jest prosta, ale nieco się skomplikowała. Nie było takiego procederu w Senacie, żeby poseł reprezentował prezydenta. W związku z tym zwróciłem się o opinię prawną w tej kwestii i potwierdziła ona moje wątpliwości” - powiedział w Senacie Bogdan Borusewicz. Jak dodał, wysłał już poprzedniego dnia pismo do prezydenta Lecha Kaczyńskiego, w którym „informuje, że nie uznaje pełnomocnictwa posła Religi”. Według Borusewicza, nie jest to zgodne z Konstytucją, gdyż m.in. „pełnomocnictwo udzielone posłowi przez inny podmiot niż Sejm i jego organy należy uznać jako ograniczenie wolnego mandatu parlamentarnego”.

Oburzenia nie kryli posłowie opozycji. „Ku naszemu zaskoczeniu okazało się, że reprezentant prezydenta do udziału w debacie w Senacie jest skreślony przez marszałka Senatu. Borusewicz wkracza w ten sposób w kompetencje prezydenta” - mówili. „Słyszeliśmy przed momentem, że pan marszałek Senatu uważa, iż wynika to zapisów Konstytucji o niepołączalności mandatu posła z zatrudnieniem w Kancelarii Prezydenta. Trudno o bardziej błędną tezę. Chcę powiedzieć bardzo wyraźnie, że pan prof. Religa w Senacie będzie występował jako ekspert, specjalista, a nie jako poseł” - oznajmił senator Stanisław Zając (PiS). Jednocześnie zapewnił, że senatorowie Prawa i Sprawiedliwości skierują w tej sprawie protest i prośbę o wyjaśnienia do marszałka Senatu.

Natomiast w opinii innego z senatorów PiS Stanisława Karczewskiego, z takiego postępowania ugrupowania rządzącego wynika, że „PO posługuje się Borusewiczem do celów politycznych”. „Tak naprawdę chodzi o to, że minister Kopacz boi się posła Religi” - zauważył Karczewski.

Na reakcję Kancelarii Prezydenta nie trzeba było długo czekać. Michał Kamiński, prezydencki minister, w rozmowie z dziennikarzami uznał, że decyzja Bogdana Borusewicza dowodzi jego hipokryzji. Według Kamińskiego, mają o tym świadczyć dwa dokumenty, w których szefowa Kancelarii Senatu Ewa Polkowska występuje o przesłanie upoważnienia dla Bogdana Borusewicza, aby ten reprezentował prezydenta i wręczał w jego imieniu odznaczenia podczas swojej listopadowej wizyty w Sankt Petersburgu. „Wręczanie nagród to takie samo konstytucyjne uprawnienie prezydenta, jak wniosek o referendum do Senatu” - stwierdził Kamiński.

Jacek Dytkowski

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Prawo i Sprawiedliwość nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Komentarze (5):

Marek Gróbarczyk: Nieracjonalna i niebezpieczna polityka energetyczna włoskiej prezydencji

Nieracjonalna i niebezpieczna - są to słowa, które dobrze opisują plany włoskiej prezydencji, która sprawuje przewodnictwo w Radzie Unii Europejskiej w ciągu