RSS
01.09.2014 | Aktualności | Sejm

Krzysztof Szczerski: Będziemy prowadzić politykę z podniesioną głową

„Rosja Putina uważa Niemcy Angeli Merkel za tymczasowego partnera we wprowadzaniu nowych zasad geopolitycznego podziału Europy. A Niemcy też marzą o takim podziale, ale pod warunkiem że to im przypadłaby rola hegemona Europy Zachodniej i prawo do objęcia swoją kuratelą sporej części Europy Środkowej” – mówi poseł PiS Krzysztof Szczerski w rozmowie z Magdaleną Michalską w tygodniku „Gazeta Polska”.

Gazeta Polska: Czy to, że Putin unika obecnie zdecydowanych ruchów na Ukrainie, to gra na wyczerpanie kredytu zaufania społeczeństwa dla nowych władz Ukrainy? Jakie to przyniesie efekty?

Krzysztof Szczerski: Putin chce włączenia Ukrainy do swojego geopolitycznego imperium. Tym czy innym sposobem: groźbą, głodem, wojną lub przekupstwem. Rosja ma duże doświadczenie, jeśli chodzi o takie praktyki. Ponadto najchętniej zrobiłaby to tak, żeby winę za aneksję części Ukrainy zrzucić na Zachód. Dlatego Putin rozpoczął grę, która ma spowodować, że Ukraina będzie rosyjska, zarazem finansowana przez inne kraje i zostanie terenem wspólnych interesów. Z tego powodu podczas negocjacji dotyczących przyszłości Ukrainy, takich jak te w Mińsku, Putin składa oferty współdziałania rosyjsko-europejskiego. Robi to po to, by utworzyć nad tym krajem rodzaj kondominium, a tym samym dać Kijowowi jasno do zrozumienia, że nie jest samodzielny, nie może prowadzić własnej polityki ani liczyć na odzyskanie Krymu z pomocą Zachodu. Gdyby plan Putina się powiódł, byłby to duży krok naprzód w planie imperialnym Kremla.

G.P.: Tym samym celom służy szum wokół wysłanego na Ukrainę konwoju jakoby z pomocą humanitarną dla tzw. separatystów?

K.Sz.: Kwestia konwoju to przykład bezradności społeczności międzynarodowej i osamotnienia Ukrainy. Cały świat śledził ten konwój. Doniesienia medialne pokazywały na mapach, jak się zbliża, wszyscy czekali na to, co i kto wyjdzie z białych ciężarówek. Putin gra z Zachodem, drwiąc sobie z nas, bo Zachód jest dramatycznie bezradny i bezwolny. W grę włączają się tylko Niemcy, ale z własnymi interesami, nie zaś w imię Zachodu czy podstawowych wartości porządku międzynarodowego. A Polska Tuska na to pozwala wraz z innymi rządami karłami.

G.P.: Skoro mówimy o Niemczech, to ich kanclerz zaapelowała o wstrzymanie ognia na wschodzie Ukrainy. Obiecała też 500 mln euro pomocy na odbudowę zniszczeń i zapewniła, że Berlin nigdy nie zaakceptuje aneksji Krymu. Jednocześnie rosyjskie media donoszą, że na dzień przed wizytą w Kijowie Angela Merkel dzwoniła do Putina. Jakie Pana zdaniem są cele rosyjskiej polityki względem Niemiec?

K.Sz.: Rosji chodzi o powrót do geopolitycznego podziału świata, w którym przypadłoby jej w udziale decydowanie o porządku politycznym na obszarze, na którym oddziałuje jej polityka. I to Rosja sama ma określać, gdzie rozciągają się jej wpływy. Politykę prowadzącą do poszerzania swojego oddziaływania na postępowanie innych krajów Federacja Rosyjska prowadzi od dawna. Czyni to poprzez dokonywanie aktów agresji, które po pewnym czasie stają się tzw. zamrożonymi konfliktami; chodzi o takie sytuacje, jakie miały miejsce w Naddniestrzu, Abchazji i Osetii Płd., a ostatnio na Krymie. Rosji chodzi o to, aby Zachód słabł, bo to ją wzmacnia. Dlatego Putin nieustanne rozgrywa państwa europejskie, zgodnie z zasadą „dziel i rządź”, działa poprzez rozbudowaną sieć agenturalną, obecną wśród polityków i mediów na zachód od Bugu, dzięki czemu realizuje cele geoekonomiczne, czyli wykorzystuje narzędzia gospodarcze do realizacji agresywnej polityki imperialnej. Wreszcie Rosja rozgrywa krwawe geopolityczne gry ze Stanami Zjednoczonymi, które postrzega jako jedynego realnego konkurenta zarówno na Bliskim Wschodzie, jak i w Afryce czy w Azji.

Przeczytaj cały wywiad

Gazeta Polska

Konrad Szymański: Unii Energetycznej już nie ma

Przyjęte w piątek konkluzje Rady w sprawie unii energetycznej nie zawierają żadnego z pierwotnych polskich postulatów w zakresie bezpieczeństwa dostaw. Wśród 9