RSS
23.09.2014 | Aktualności | Sejm

Antoni Macierewicz: Odbudujemy wojsko polskie. Czas poważnie zająć się naszą obronnością

Przez lata liberalno-lewicowe elity niszczyły polską świadomość narodową, dążenie do odbudowy niepodległego państwa i obrony wobec zagrożenia rosyjskiego. Tym działającym na rzecz Rosji siłom udało się w olbrzymim stopniu doprowadzić do zmarnowania ostatnich 20 lat. Rosja była słaba wewnętrznie oraz izolowana z zewnątrz. Gromadziła siły i czekała na sprzyjający układ międzynarodowy. Ale wciąż jeszcze nie była gotowa. Od pięciu lat agresja rosyjska jest już w toku, a my nadal jesteśmy paraliżowani przez ludzi odpowiedzialnych za niszczenie polskiego państwa i narodu. Wierzę jednak, że uda się nam odbudować naród, państwo i armię – mówi Antoni Macierewicz, wiceprezes PiS, twórca kontrwywiadu wojskowego,w rozmowie z „Gazetą Polską”.

Gazeta Polska: Jaki jest obecnie stan polskiego wojska?

Antoni Macierewicz: Nie podzielam modnego dziś dramatyzowania i histeryzowania w sprawie polskiej armii. W ten sposób wypowiadają się ludzie, którzy są odpowiedzialni za jej niszczenie przez ostatnie siedem lat. Kiedy słyszę pana Bogdana Klicha (byłego szefa Ministerstwa Obrony Narodowej w rządzie PO – red.), jak ubolewa nad stanem polskiej armii, prezydenta Bronisława Komorowskiego czy też inne osoby z kręgu PO i PSL, to przecieram oczy ze zdumienia. To właśnie ci ludzie przez blisko 20 lat podejmowali decyzje, które doprowadziły do zniszczeniu polskich zdolności obronnych. Robili to systematycznie, z premedytacją, brutalnie zwalczając wszystkich, którzy podejmowali jakiekolwiek próby ratowania Polski. Pomnikiem głupoty i nieodpowiedzialności w tej mierze jest „Biała księga bezpieczeństwa narodowego” przygotowana pod patronatem prezydenta Bronisława Komorowskiego, a wydana w 2013 r. po trzech latach pracy ponad 200 ekspertów skupionych wokół PO i prezydenta. Podstawowa teza tej pracy głosi, iż Polsce i Europie przez 20 najbliższych lat nie grozi wojna, a już z pewnością nie ze strony Rosji. Na tej podstawie opracowano harmonogram wydatkowania 130 mld zł na przezbrojenie polskiej armii! Dzisiaj najgłośniej krzyczą ci, którzy błędnie rozpoznali sytuację i nie potrafią podjąć decyzji koniecznych do naprawy tego stanu. Jeżeli spokojnie przyjrzymy się polskiej armii, to zobaczymy głębokie problemy strukturalne, organizacyjne i personalne. Wprawdzie dysponujemy siłą niewielką, ale bardzo dobrze wyszkoloną i dobrze zaprawioną w działaniach bojowych w ciągu ostatnich dziesięciu lat. Mówię przede wszystkim o siłach specjalnych i o lotnictwie. Oczywiście tych aktywów jest więcej, ale te wydają się najlepiej przygotowane do natychmiastowego działania i mogą być punktem odniesienia do rzeczywistej odbudowy sił armii polskiej.

G.P.: Co Pan miał na myśli, mówiąc o problemach związanych z kadrą dowódczą?

A.M.: To szerszy problem i pełną odpowiedzialność za ten stan rzeczy ponoszą prezydent i rząd Platformy Obywatelskiej. Zacznijmy od tego, że prezydent Komorowski, aby umożliwić oficerom mianowanym jeszcze przez Jaruzelskiego zajmowanie w dalszym ciągu wysokich stanowisk, przeforsował swego czasu ustawę przedłużającą dopuszczalny wiek służby generałów. W ogóle, ta szczególna skłonność prezydenta Komorowskiego do wojskowych stanu wojennego tworzy w armii atmosferę dwuznaczności niszczącą morale wojska. Kluczowym przykładem jest sprawa płk. Ryszarda Kuklińskiego czy też, z drugiej strony, oficerów szkolonych w Moskwie przez GRU i KGB. Jaruzelski stwierdził kiedyś, że jeśli Kukliński jest bohaterem, to on i oficerowie LWP są zdrajcami. Prezydent Komorowski opowiedział się po stronie Jaruzelskiego i oficerów szkolonych w Moskwie. A oni wszyscy uważają Kuklińskiego za zdrajcę. To jak armia dowodzona przez takich oficerów ma stawić czoło nawale rosyjskiej?
Druga kwestia: żołnierze armii polskiej – i jest to chyba jedyny taki przypadek na świecie! – nie wiedzą, kto będzie nimi dowodził na wypadek wojny. Do takiej sytuacji doprowadzono dwa lata temu po „reformach” Komorowskiego–Tuska. Całkowicie przekształcono rolę Sztabu Generalnego, a jego szef przestał być głównodowodzącym armii polskiej. Zlikwidowano podział na rodzaje sił zbrojnych i podporządkowano całą armię dowódcy generalnemu (na czas pokoju) i dowódcy sił operacyjnych. Głównodowodzącego na czas wojny ma wyznaczać prezydent w porozumieniu z premierem. Problem także w tym, że ten głównodowodzący nie będzie dysponował całymi polskimi siłami zbrojnymi, lecz tylko taką ich częścią, jaką wyznaczy mu minister obrony. Żadna armia w NATO nie ma tak niejasnego i niestabilnego systemu. Likwidując pobór, doprowadzono też – de facto – do likwidacji obrony terytorialnej kraju. Aż trudno uznać to wyłącznie za przypadek czy niekompetencje... Zwłaszcza że wszystkie te posunięcia były wielokrotnie przez nas oprotestowane, a ustawę o systemie dowodzenia skierowaliśmy do Trybunału Konstytucyjnego, ponieważ likwidacja stanowisk dowódców rodzajów sił zbrojnych jest sprzeczna z ustawą zasadniczą.

Zobacz więcej

Magdalena Piejko, Dorota Kania

Gazeta Polska

Konrad Szymański: Unii Energetycznej już nie ma

Przyjęte w piątek konkluzje Rady w sprawie unii energetycznej nie zawierają żadnego z pierwotnych polskich postulatów w zakresie bezpieczeństwa dostaw. Wśród 9