RSS
20.05.2004 | W prasie | źródło: Gazeta Polska

Samoobrona - tajna broń WSI

1 2

Zielone mundurki

W Samoobronie - zarówno w jej warszawskiej centrali, jak i w terenie - roi się od wojskowych. Były rzecznik partii Krzysztof Socha był oficerem politycznym - pułkownikiem LWP. Generał Zenon Poznański, dziś jeden z najbliższych doradców Andrzeja Leppera, opowiadał na łamach „Rzeczpospolitej”, jak to na polowaniu koledzy generałowie chwalili go za związanie się z Samoobroną. Odszedł z armii na znak protestu przeciwko zmianom wprowadzonym po „okrągłym stole”. Gdy koalicja SLD-PSL rządziła w latach 1993–97, został - mimo protestów opozycji - mianowany szefem Obrony Cywilnej. W ostatnich latach doradzał SLD. W Rzeszowie radnym z listy Samoobrony został Janusz Chara, były szef I Batalionu Strzelców Podhalańskich, którego wojskowa kariera załamała się w 1996 roku. Prokuratura wojskowa oskarżyła go wtedy o pobicie zastępcy. Sąd wojskowy uznał go winnym i zakazał pełnienia funkcji dowódczych przez 10 miesięcy.

Samoobrona strzela do grubego zwierza

Oprócz wojskowych w Samoobronie roi się od myśliwych. Jak pisaliśmy, w stworzeniu Samoobrony duży udział mieli ludzie z Polskiego Związku Łowieckiego - organizacji, skupiającej w PRL głównie partyjnych prominentów. PZŁ, według „Rzeczpospolitej”, był w znacznym stopniu kontrolowany przez wojskowe służby, które czerpały zyski z dewizowych polowań. Dziś w Sejmie działa Parlamentarny Zespół Myśliwych i Sympatyków Łowiectwa. Na 76 członków zespołu, 52 to obecni i byli parlamentarzyści Samoobrony.

Polowania były nie tylko dogodnym miejscem spotkań oficerów i agentury, ale także - werbunku.

Tymiński się wyprowadza, wprowadza się Lepper

Nasi informatorzy uważają, że pomysł WSI, by ugrać swoje przy pomocy radykalnych partii populistycznych, takich jak Samoobrona, ma historię tak starą jak III RP.

„Były szef Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Andrzej Milczanowski mówił mi wprost, że Tymiński i partia X to był pomysł WSI, wskazywał nawet konkretnych ludzi, którzy tę operację organizowali” - wspomina Jarosław Kaczyński, lider PiS. Tymiński i Lepper znają się. W połowie lat 90. zdobywająca dopiero popularność Samooobrona i dogrywająca Partia X współpracowały bardzo ściśle. W pewnym momencie utworzyły nawet wspólną organizację „Samoobrona Mieszkańców”. Gdy w 1995 r. Stan Tymiński zapowiedział, że będzie kandydował w wyborach prezydenckich, lider Partii X - Józef Kossecki informował, że oba ugrupowania wspólnie zbierają podpisy pod listami poparcia dla Tymińskiego i Leppera. Z czasem ci sami ludzie, którzy stawiali wcześniej na Tymińskiego, postawili na Leppera. Tuż po 1989 r. egzotyczny biznesmen lepiej sprzedawał się wśród niezadowolonego elektoratu, ale gdy kapitalizm spowszedniał, a wielu także obrzydł - popularność łatwiej mógł zdobyć zbuntowany chłopski watażka. Być może pewne światło na to, jak do tego doszło, rzucają wyjaśnienia Tymińskiego, który w 2001 r., w wywiadzie umieszczonym na stronie internetowej www.obnie.w.interia.pl powiedział: „Nasze trudności z Lepperem zaczęły się w roku 1992. Na miesiąc przed wyborami do parlamentu odebrano nam biuro partii. Dostaliśmy wypowiedzenie i nasze biuro partii wraz z telefonem zostało przekazane Lepperowi”.

Z partii Tymińskiego przeszło do Samoobrony wielu działaczy, w tym były współorganizator kampanii Partii X, Jacek Ogonowski. Według Tymińskiego, Samoobrona naśladowała Partię X. „Wszystkie te posunięcia, które myśmy planowali, jeśli chodzi o Partię X, to oni robili. Mieli swoich ludzi u nas - no, bo byliśmy dużą organizacją i trudno było wyłapać wszystkich agentów. Mieli wtyczki i mieli błyskawiczne donosy. Tak, że jakikolwiek ruch, jaki chcieliśmy zrobić, to oni to już robili pierwsi, ale z pełnym poparciem prasy i telewizji w czasie, kiedy myśmy byli objęci całkowitą cenzurą”. Wielu przywódców Samoobrony i Partii X wywodzi się z tego samego środowiska - betonowego skrzydła PZPR. Lider Partii X, Józef Kossecki - był w latach 80. publicystą tygodnika „Rzeczywistość”.

Zastępcą redaktora naczelnego tego pisma był Bolesław Borysiuk, dziś jeden z najważniejszych doradców Andrzeja Leppera. Gazeta Kosseckiego i Borysiuka silnie powiązana była z wojskiem.

Układy środowiska „Rzeczywistości” z wojskiem wynikały z rodowodu ideowego, związanego z nazwiskiem przywódcy narodowo-komunistycznej frakcji PZPR Mieczysława Moczara. Moczar, współpracownik sowieckiego wywiadu wojskowego GRU, szefował Związkowi Bojowników o Wolność i Demokrację (ZBoWiD). Pod jego przywództwem organizacja ta zyskała na znaczeniu i żyła narodowo-komunistyczną retoryką.

Ci, którzy tworzyli Partię X, to ludzie nienawidzący nowej rzeczywistości po 1989 r., często związani właśnie z wojskowymi służbami specjalnymi. One w sposób naturalny mogły przesunąć się do Samoobrony i budować jej infrastrukturę - twierdzi Konstanty Miodowicz.

Piotr Lisiewicz, Tomasz Sakiewicz

1 2

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Prawo i Sprawiedliwość nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Komentarze (36):

• Józef Kossecki jkossecki@aster.pl - 23.03.2009, 20:40
• Józef Kossecki email jkossecki@aster.pl - 20.03.2009, 5:31
• Patriota - 28.11.2008, 18:30
• Związek Historyczny "Virtuti Militari" - 14.10.2008, 20:43
• ...

Marek Gróbarczyk: Nieracjonalna i niebezpieczna polityka energetyczna włoskiej prezydencji

Nieracjonalna i niebezpieczna - są to słowa, które dobrze opisują plany włoskiej prezydencji, która sprawuje przewodnictwo w Radzie Unii Europejskiej w ciągu